19
- Styczeń
2021
Posted By : admin7220
Godność i odpowiedzialność czy posłuszeństwo?

We współczesnej literaturze jest mnóstwo pozycji związanej z poradnictwem dla rodziców. Od poczęcia, aż po dorosłość naszych latorośli możemy czerpać inspirację i wiedzę od psychologów, pedagogów, specjalistów parentingowych, celebrytów. Znany nam, współczesnym dorosłym model wychowania oparty na zależności, uległości, może strachu, odchodzi na boczny tor. W pewnym sensie, dzisiejsi rodzice bardzo stanowczo próbują się odciąć od znanych sobie modeli opartych na posłuszeństwie (czyli: dorosły jest nieomylny i należy go słuchać, wykonywać jego polecenia, a dziecko ma się podporządkować i…tyle.). Taka stanowcza próba odcięcia, wg genialnego, naszym zdaniem, duńskiego pedagoga Jespera Juula, powoduje zagubienie, niosące często fatalne konsekwencje dla dzieci. 

Kiedy znajdziemy się w obcym mieście, pozbawieni mapy, gps, przyjaciół, dodajmy do tego jeszcze trudności w porozumiewaniu się językiem mieszkańców czujemy… strach, stres, nerwowość. Spróbujmy sobie wyobrazić, że dewaluując znany nam model wychowawczy, stosowany przez naszych rodziców, dziadków, witając na świecie dziecko, wchodzimy na obcy teren, na którym, faktycznie możemy kupić przewodniki…ale bez wątpienia będą to zbiory subiektywnych wskazówek udzielanych turystom. Nie każdy, kto chce poznać miasto, chce zwiedzać wszystkie atrakcje, które proponuje autor. Nie każdy też udźwignie dużą ilość ciekawostek odnoszących się do historii danego miejsca. Nie każdy chce sprawdzić jakość serwowanych dań we wszystkich knajpach w mieście. Każdy, nawet z przewodnikiem, mapą i gps może zabłądzić i wejść w uliczkę, w której nie chciał się znaleźć. W myśl zasady: co za dużo, to niezdrowo. Do wszystkiego należy podejść refleksyjnie.

Podobnie, czytając poradniki dotyczące wychowania…otrzymujemy mnóstwo rad, sugestii, poznajemy wiele doświadczeń rodziców. Nie sposób skorzystać ze wszystkiego. Jak w każdej dziedzinie życia najistotniejsze jest racjonalne podejście do wyzwania, które daje nam życie. To, o czym pisałyśmy parę tygodni temu – „przefiltrowanie” wiedzy przez nasze predyspozycje, wartości, którymi się kierujemy, ale i charakter i usposobienie naszego dziecka.  

Wracając do wychowania i przywołanego w tytule duńskiego podejścia. Warto zacząć od tego, że Duńczycy wychowanie interpretują dwojako – jako „korygowanie i poprawianie”, oraz jako „pomaganie dziecku w stawaniu się dorosłym”. Skupmy się na tej drugiej.

Dla Jespera Juula istotą wychowania jest budowanie relacji – co warto podkreślić relacji dwustronnej, w której obie strony zachowują integralność. Niezwykle obrazowe są dla nas słowa J. Juula, który odnosząc się do budowania relacji wyjaśnia, że jeżeli oczekujesz od kogoś posłuszeństwa, to tylko posłuszeństwo od niego możesz otrzymać. Żeby otrzymać więcej musisz obdarzyć drugą osobę godnością. Dać jej odpowiedzialność.

 

Wspomniałyśmy, że zagubienie w wychowywaniu może nieść fatalne konsekwecje… Zagubienie wiąże się z chaosem. Chaos z nieprzewidywalnością, zmiennością… 

Wejście w rolę rodzica, który chce wychowywać „inaczej”, ale sam nie bardzo wie, co oznacza owo „inaczej”, może spowodować, że chaotycznie zaczniemy wybierać zasady i idee, według których postępujemy. Całkowicie zagubimy w sobie konsekwencje i przewidywalność. A tym samym zatracimy poczucie bezpieczeństwa.

Niezwykle istotna jest samoświadomość. Wiedza na temat samego siebie. O tym, kim jestem, co jest dla mnie ważne, co lubię, co kocham, a co doprowadza mnie do szewskiej pasji…Co mnie relaksuje, a co męczy. Co jest dla mnie ważne, gdzie są moje granice.

Zdobywanie wiedzy, poznawanie poglądów innych ludzi, może być dla nas niezwykle cenne. Oparte na refleksji, przemyśleniach, daje nam wiedzę o nas samych. A to może być podstawą bezpiecznych, przewidywalnych doświadczeń naszego dziecka.

 

Możliwości do wychowywania „innego” jest wiele, podobnie jak możliwości zwiedzania obcego miasta. Warto znać różne opcje, posłuchać wielu wskazówek, by dzięki temu móc wybrać drogę, na której będziemy czuć komfort zarówno my – rodzice, jak i nasze dzieci. Zawsze znajdziemy schody, których zdobycie może spowodować zmęczenie, ale na każdej trasie znajdziemy też miejsce, które wprawi nas w zachwyt, gdzie się zatrzymamy, uśmiechniemy, weźmiemy głęboki wdech. Pewnie nie raz poczujemy odciski na stopach. Najważniejsze byśmy zawsze wędrowali z drugim człowiekiem, który będzie z tej wycieczki czerpał przyjemność i satysfakcję, czasami użyczy plaster, albo powie „wierzę, że dasz radę”.

Category:

Dodaj komentarz